czwartek, 30 kwietnia 2015

Czy mamy już dość, czy jeszcze niekoniecznie?

Wpis, który przeczytacie poniżej, jest wyłącznego autorstwa głównego organizatora, Tomka "Case" Seremet, więc ewentualne pyskówki ;) prosimy kierować pod tym adresem - choć jak sądzę, pozostali organizatorzy i współpracownicy Przeglądu podpiszą się pod nim wszystkimi czterema kopytami ;)

Więc...czy mamy już dość, czy jeszcze niekoniecznie?

Być może do kogoś to wcześniej nie dotarło, albo nie czytał poprzednich wpisów, ale... Przegląd Zespołów, jakikolwiek, w tym Holendrock, to, oprócz muzyki, biznes. Może względy finansowe nie są najważniejsze, ale są istotne.

Pisałem już poprzednio o tym, jakie koszty są związane z organizacją każdego jednego dnia przeglądu. Jeśli ktoś nie czytał, zachęcam do lektury. Będzie to wskazane, żeby zrozumieć, treść niniejszego wpisu.

Albo nie wiem... może kogoś dziwi to, że ludzie zaangażowani każdorazowo w organizację dnia koncertowego, mają takie małe marzenie, żeby na tym trochę zarobić? Albo przynajmniej nie dołożyć z własnej kieszeni, jak to ma miejsce ostatnio? Może ktoś uważa za fair fakt, że te trzy osoby kilkukrotnie już dzieliły się po koncercie zawrotną kwotą np. 60 czy 80 zł? Albo rekordowo - 40? Co nie zwraca NAWET kosztów paliwa realizatora, który przywozi graty, żebyście Wy, zespoły, miały maksymalnie komfortowe warunki grania? Zderzcie te kwoty, które podaję powyżej, z linkowanym wcześniej wpisem - kosztem realizatora. Albo tu jest jakaś wyższa matematyka i ja nie umiem podzielić 40 zł tak, żeby dać komuś 200 i jeszcze dwie osoby resztą obdzielić, albo jest to zwyczajnie niemożliwe.

Naprawdę, już kilkakrotnie mieliśmy po koncercie eliminacyjnym takie myśli, że może pierdolnąć to wszystko, oddać wpisowe tym, co jeszcze nie zagrali, i wyjechać w Bieszczady. W końcu żadnych umów nie podpisywaliśmy z nikim, cały Przegląd to nasza inicjatywa i dobra wola.

Dlaczego tego jeszcze nie zrobiliśmy? Mimo tego, że zostało KUPĘ kasy zainwestowane choćby w światła? W materiały promocyjne? W naprawy? I to wszystko się nie zwraca?
Dlatego, że cały czas mamy MARZENIE. MARZENIE bycia przeglądem wyjątkowym, przeglądem, gdzie jasne i klarowne zasady powodują, że nikt nie czuje się oszukany. Przeglądem, gdzie organizator dokłada starań, żeby komunikacja z zespołami była na dobrym poziomie. Gdzie na miejscu koncertu ktoś się Wami interesuje, potrafi powiedzieć o Was parę rzeczy więcej niż tylko wymienić z nazwy. Gdzie wciąż inwestuje się w rozwój i zasięg.
Bo sam grałem na niejednym przeglądzie, w tym osławionej E...... ...a, nie będę wymieniał z nazwy. Wszędzie jest przemiał zespołów, szybciej, więcej, coraz krótsze występy, coraz większa laska położona przez organizatora, konferansjera, "byle się odbyło". My mamy MARZENIE i chcemy inaczej, lepiej.

I wstyd mi, naprawdę mi wstyd, jak pomyślę, że gdzieś tam, za półtora czy dwa miesiące zawiśnie nad nami widmo finału II edycji - edycji, która miała być w sposób oczywisty lepsza od pierwszej, bo nauczyliśmy się na błędach i wiele rzeczy poprawiliśmy. Przyjdzie ten finał, gdzie wyjdę na scenę, ogłoszę zwycięzcę i jego nagrodę główną - BYĆ MOŻE kilkaset złotych. Być może. O ile poprawi się frekwencja. Wstyd mi, bo w I edycji było to blisko 4000 zł. Kilkaset smutnych, jebanych złotych, dla zwycięskiego zespołu, który żeby to osiągnąć musi zagrać trzy świetne koncerty, poświęcić swój czas i zaangażowanie.

I przepraszam, że to napiszę, że włożę ten kij w mrowisko, ale wstyd mi ZA WAS, drogie zespoły. Bo formuła Przeglądu jest taka a nie inna - jest to swego rodzaju impreza SKŁADKOWA. Czy przychodzisz na imprezę składkową nie dokładając swojej cegiełki, a potem liczysz, że na koniec dnia i tak uszczkniesz kawałek tortu? No raczej nie, bo to chamstwo i Virtuti Cebulari. Dlaczego więc w taki właśnie sposób traktujecie przegląd? Zasady są jasne: my dajemy Wam miejsce, sprzęt, promocję, organizację, realizację, oświetlenie, zaangażowanie i na ile jesteśmy w stanie - publiczność, Wy - dajecie dobrą muzykę i swoich fanów - nie tylko nam, ale też pozostałym zespołom, w końcu zespoły na scenie się zmieniają, widownia jest jedna.

I niech mi nikt nie wyjeżdża z argumentami, że ludzie nie chcą przychodzić, bo środek tygodnia, bo ciemno, zimno i do domu daleko. Pierwsza edycja była tak samo skonstruowana i jakoś nikomu nie robiło to kłopotu.

Ale ja wiem, a przynajmniej jestem na 95% pewien, dlaczego to wygląda tak jak wygląda. Zróbmy małe zestawienie.

W pierwszej edycji odbyło się 14 koncertów eliminacyjnych, tak samo po 2-3 zespoły na każdym. Tak samo, w prawie każdym dniu koncertowym był jakiś zespół przyjezdny - to nasze wliczone ryzyko, że takie zespoły też zapraszamy, bo tutaj zerowa czy blisko zerowa frekwencja jest oczywistością. Ale to jest WLICZONE. Tak samo w edycji I koncerty odbywały się we wtorki i środy. Tak samo, przez pół etapu eliminacji, w klubie Rock Side 99.

Gdzie więc leży różnica? Skąd bierze się to, że w samych eliminacjach, mieliśmy średnią frekwencję około 45 osób/koncert (nie wliczając w to zespołów i obsługi)?

A stąd, że w pierwszej edycji zespoły STAWAŁY NA KANCIE CHUJA, żeby zmaksymalizować swoje szanse na wygraną. I nie chodzi o to, że którykolwiek kiedykolwiek kupił sam bilety i na siebie zagłosował, bo takiej sytuacji nie mieliśmy. Chodzi o to, że:

  1. Prawie KAŻDY zespół odebrał bilety do przedsprzedaży i naprawdę starał się je dystrybuować. Uwaga - nawet zespoły przyjezdne brały bilety za pośrednictwem poczty/kuriera, jeśli wiedziały, że mają szansę sprzedać je taniej kilku osobom. A teraz co? Leży u mnie kilkaset specjalnie na tą okoliczność wydrukowanych biletów - od początku eliminacji 3, słownie kurwa trzy zespoły się pofatygowały, żeby odebrać swoją pulę. Mimo, że każdy otrzymuje taką możliwość, o czym informujemy w mailu zaraz po wybraniu przez Was terminu (nie, nie interesuje mnie, że nie chce się komuś czytać maili - po to są).
  2. Prawie każdy zespół traktował swój udział poważnie i maksymalizował ilość zaproszonych osób, co było widać choćby po Facebooku.
  3. NIGDY nie zdarzyło się, żeby - uwaga, bo to kuriozum, na które nie chce mi się już nawet kląć - na evencie grały trzy zespoły, z tego dwa z Warszawy, które łącznie zaprosiły 90 osób. DZIEWIĘĆDZIESIĄT. Bo to jest żal.pl, jak mawia młodzież.
Bierzesz, do ciężkiej cholery, udział w PRZEGLĄDZIE. Przeglądzie, który, odwieczną modą przeglądów, w znacznej mierze opiera się na głosowaniu publiczności. DLACZEGO WIĘC MASZ TĄ PUBLICZNOŚĆ W DUPIE?

I bardzo, bardzo proszę nie przywoływać argumentu "bo my gramy dla funu a nie dla wygranych". Proszę go nie przywoływać, bo mnie łatwo zdrzaźnić, a jak się zdrzaźnię to mogę być bardzo nieprzyjemny i znowu będzie, że grube blondyny są agresywne, złośliwe, że sukinsyny i niemożliwa jest ta, kołogzystencja czy jakoś tak.

Grasz dla funu? Na Przeglądzie? Aha, rozumiem, że zaakceptowałeś regulamin przeglądu i wpłaciłeś 70 zł wpisowego, żeby zagrać gig dla pustej sali? No, powiem Ci, że fun jak nie wiem co. Parada atrakcji. Boki zrywać.

Od samego początku traktowaliśmy Was po koleżeńsku, do niczego nie zmuszając.
Ale może powinniśmy, właśnie jak wspomniany przegląd na "E", robić walne spotkanie organizacyjne, podpisywać z Wami umowy, brać od razu wpisowe, tak ze trzy razy większe, i wmuszać Wam 100 biletów do sprzedaży? Nie wiem, może tak chcecie? Może to zadziała, skoro nawet "najgorsze" zespoły tego przeglądu miewały circa 20 osób swojej publiczności? TEŻ W TYGODNIU? Może wpisowe jest za małe? Może musisz zapłacić 200 zł na dzień dobry, żeby potem nie kłaść laski na przegląd?

A może jeszcze inaczej - zrobimy tak, jak większość klubów? Zespoły mają zapłacić 500 zł za realizatora, obsługę, ryczałt na nagrodę główną i wynajem sprzętu - jak wwiozą własny sprzęt to 450. A potem sobie to biletujcie, sprawdzajcie, ogarniajcie itd - co Wam się zwróci z bramki to Wasze. Wtedy też byście z takim lekceważeniem podchodzili do SWOJEJ WŁASNEJ FREKWENCJI?

Nie mam już siły pisać.
Dlatego, drogi zespole - zanim się zgłosisz do naszego, czy jakiegokolwiek przeglądu, zastanów się, po co.
My nie obiecywaliśmy sławy, mediów i 72 dziewic, tylko jasną rzecz - kasę, całkiem przyjemną kasę, dla zwycięzców przeglądu. Z tej obietnicy raz się wywiązaliśmy i wywiążemy po raz kolejny.
A jeśli Ty liczysz, że zagrasz sobie niezobowiązujący gig dla szerszej publiczności i tyle - otóż nie zagrasz. To znaczy zagrasz, ale do pustej sali. Bo położyłeś chuja na zapraszaniu fanów, podobnie jak pozostałe zespoły tego dnia.

Miłej zabawy.

2 komentarze:

  1. No ta. Tekst zawiera milijon wątków do dyskusji, a ten/ta się błędu stylistycznego czepia :P

    OdpowiedzUsuń